Przez dziesięciolecia Unia Europejska polegała na Stanach Zjednoczonych jako głównym motorze napędowym podczas globalnych rozmów klimatycznych. To już zamierzchła przeszłość. Donald Trump otwarcie kpi z ochrony środowiska, a bez udziału Waszyngtonu to Bruksela poniesie główny ciężar żądań kierowanych do bogatych krajów. To wszystko dzieje się, gdy coraz więcej europejskich rządów najchętniej po cichu wycofałoby się z ambitnej zielonej polityki. W takich okolicznościach trudno będzie przekonać Chiny do zadbania o klimat.
Źródło: Onet

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis