Wygląda na to, że Nicolas Maduro przekroczył czerwoną linię, którą wyznaczyli Amerykanie. Przywódca Wenezueli testu zaufania nie zdał, a Biały Dom w ostatnich miesiącach wysyłał jasne ostrzeżenia, eliminując łodzie podejrzane o przemyt narkotyków z Wenezueli. Sam Maduro, którego dni jako przywódcy kraju wydają się policzone, w popłochu zwraca się do Rosji o pomoc. Nic jednak nie wskazuje na to, by Kreml, uwikłany w wojnę w Ukrainie, spieszył ze wsparciem dla władz w Caracas. Moskwa ma związane ręce, a bezlitosne działania Donalda Trumpa już teraz spędzają rosyjskim władzom sen z powiek. — Głównym ryzykiem w tej chwili jest upadek tego, co Putin próbował budować przez wiele lat w Ameryce Łacińskiej — tłumaczy Władimir Rouvinski, dyrektor Laboratorium Polityki i Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Icesi w Cali w Kolumbii.
Źródło: Onet

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis