— Byłem w wielu miejscach zdarzeń, gdzie były ofiary śmiertelne. Po 150 przestałem już liczyć. Miałem do czynienia z nieletnimi sprawcami. Mam w głowie okrutne zabójstwo kobiety, którego dokonali 15-latek i 16-latek. Ale jak sięgam pamięcią, to nie przypominam sobie podobnej sytuacji, jeżeli chodzi o ofiarę i sprawcę w tak młodym wieku — mówi w programie „Kulisy spraw” Andrzej Mroczek, były policjant kryminalny Komendy Stołecznej. — Sprawy, w których ofiarami są dzieci, zawsze odciskają piętno na psychice ludzi, którzy się nimi zajmują. To tkwi w człowieku pomimo upływ lat — dodaje.
Źródło: Onet

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis