Rozmowy pokojowe w Miami zakończyły się dokładnie tak, jak się rozpoczęły — milczeniem. Milczeniem, które w dyplomacji bywa głośniejsze niż najbardziej stanowcze deklaracje. Podczas gdy delegacja ukraińska rozpisywała się w mediach społecznościowych o „intensywnych i istotnych konsultacjach”, strona amerykańska — a zwłaszcza gospodarz spotkania — nie zabrała głosu. Żadnych tweetów. Żadnych oświadczeń. Żadnych podsumowań. To milczenie nie tylko rzuca się w oczy, ale także rodzi pytania o to, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami na Florydzie.
Źródło: Onet

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis