— Czasem budzę się w nocy i mam to przed oczami — mówi ratownik z dziecięcego SOR-u. Za kilka dni on i 39 jego kolegów mogą stracić pracę. W tle są pieniądze, zerwane rozmowy z dyrekcją i pytanie, co stanie się z jednym z najważniejszych dziecięcych oddziałów ratunkowych na Mazowszu. Szpital w krótkim oświadczeni twierdzi jednak, że chce kontynuować współpracę ze wszystkimi stronami. „Zapraszam do składania aplikacji o pracę” — czytamy.
Źródło: Onet

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis